Malta Blockchain Island

Malta Blockchain Island

2026-01-01

Malta jako Blockchain Island: między marketingowymi obietnicami, a rzeczywistością

Tomasz ma trzydzieści osiem lat i od dziesięciu lat zarabia na życie tradingiem kryptowalut. Zaczynał w 2014 roku jako hobbysta – kupił pierwsze bitcoiny za tysiąc złotych, żeby zobaczyć jak to działa. Dzisiaj trading to jego pełnoetatowa działalność. Kupuje, sprzedaje, arbitrażuje między giełdami, handluje kontraktami futures, opcjami. W dobrym miesiącu zarabia trzydzieści, czterdzieści tysięcy złotych. W bardzo dobrym – sto. W złym – też traci, ale średnia wychodzi na plus.

Wszystko prowadzi legalnie. Zarejestrowana działalność gospodarcza w Polsce. Comiesięczne deklaracje VAT – trading kryptowalutami nie podlega VAT i księgowa tłumaczy, że to nie ma sensu, ale Tomasz uważa, że lepiej składać zerowe deklaracje niż tłumaczyć urzędowi. Roczne zeznanie PIT. Każda transakcja udokumentowana. Każdy przelew z giełdy na konto i z konta na giełdę opisany. Tysiące transakcji rocznie, setki stron wydruków dla księgowej.

Polski chaos podatkowy: jedenaście lat zmian, zero przewidywalności

Styczeń 2018, mieszkanie Tomasza w Warszawie, godzina 11:47

Telefon dzwoni. Księgowa. Głos zmęczony: „Ministerstwo znowu zmieniło stanowisko. Teraz każda wymiana crypto-crypto to zdarzenie podatkowe.”

Tomasz patrzy na ekran. Trzysta czterdzieści dwie transakcje w tym miesiącu. Bitcoin na ethereum. Ethereum na litecoin. Litecoin z powrotem na bitcoin. Arbitraż między giełdami. Wszystko udokumentowane. Wszystko legalne.

I teraz nagle – wszystko opodatkowane.

„Jak mam to rozliczyć?” – pyta.

„Każda transakcja osobno. Cena zakupu, cena sprzedaży, różnica, dziewiętnaście procent. Trzysta czterdzieści dwa razy.”

„A koszty nabycia? Prowizje giełdowe?”

„Metoda FIFO. First in, first out. Jeśli kupiłeś bitcoina za dziesięć tysięcy w grudniu 2017, a drugi za piętnaście tysięcy w styczniu 2018, i teraz sprzedajesz jednego – musisz założyć że sprzedajesz tego pierwszego, za dziesięć tysięcy.”

„Ale ja nie wiem którego sprzedałem. To są zapisy elektroniczne na blockchainie. Bitcoin nie ma numeru seryjnego.”

„Nieważne. Fiskus mówi FIFO.”

Tomasz odkłada telefon. Otwiera Excela. Zaczyna ręcznie przepisywać transakcje z trzech giełd, próbując zrekonstruować kolejność zakupów z ostatnich czterech lat.

Siedem godzin później ma migrenę i arkusz z tysiącem dwustu wierszy. Wciąż nie jest pewien czy dobrze zinterpretował które bitcoiny „wyszły” pierwsze.

To był styczeń 2018.

W kwietniu 2018 będzie gorzej…

Tomasz pamięta jak w 2014 roku nikt nie wiedział jak rozliczać kryptowaluty. Całkowity brak regulacji. Jedna izba skarbowa mówiła jedno, druga co innego. Nikt nie wiedział czy Bitcoin to waluta, towar, prawo majątkowe, instrument finansowy. Nikt nie wiedział czy opodatkować jako działalność gospodarczą, kapitały pieniężne, czy może w ogóle nie opodatkować bo to nie jest „prawdziwy” pieniądz.

Potem przyszedł 2015 i wyrok TSUE w sprawie Hedqvist – wymiana bitcoina na waluty tradycyjne zwolniona z VAT. Izba Skarbowa w Warszawie jeszcze w czerwcu 2014 to przewidziała. Dobry znak. Może będzie stabilizacja?

Nie było.

W styczniu 2018 Ministerstwo Finansów nagle zmieniło stanowisko. Wcześniej opodatkowana była tylko wymiana krypto na złotówki. Teraz – każda transakcja, w tym wymiana jednej kryptowaluty na drugą. Crypto-to-crypto też zdarzenie podatkowe. Dla kogoś jak Tomasz, kto robi dziesiątki transakcji dziennie, oznaczało to koszmar dokumentacyjny.

Ale to był dopiero początek koszmaru.

W kwietniu 2018 Ministerstwo Finansów opublikowało komunikat, który Tomasz do dziś wspomina z niedowierzaniem: jeden procent podatku od czynności cywilnoprawnych od każdej transakcji zakupu lub wymiany kryptowaluty. Nie od zysku. Od wartość i rynkowej transakcji.

Tomasz w kwietniu 2018 wykonał tysiąc trzysta dwadzieścia sześć transakcji.  I trzeba było składać osobną deklarację PCC-3 dla każdej transakcji. Tysiąc trzysta dwadzieścia sześć deklaracji miesięcznie. Praktyczna niemożliwość wywiązania się z obowiązków.

Branża protestowała. W lipcu 2018 rząd wprowadził tymczasowe zaniechanie poboru PCC – ale tylko do trzydziestego czerwca 2019. Potem przedłużano. I przedłużano. I przedłużano. Dopiero pierwszego lipca 2020 – dwa lata później – wprowadzono bezterminowe zwolnienie z PCC.

Dwa lata życia z niepewnością czy za miesiąc znowu będzie trzeba płacić absurdalny podatek i składać tysiące deklaracji.

Pierwszego stycznia 2019 weszła kompleksowa nowelizacja. Wreszcie. Oficjalna definicja waluty wirtualnej. Przychody z kryptowalut jako kapitały pieniężne. Jednolita stawka dziewiętnaście procent. Neutralność podatkowa wymiany crypto-crypto – więc jednak nie trzeba płacić podatku od każdej zamiany, tylko od wypłaty do złotówek. Dedykowany formularz PIT-38.

Tomasz odetchnął. Wreszcie stabilizacja. Jasne zasady.

Ale nie na długo.

Bo pojawiły się nowe pytania – i za każdym razem organy podatkowe mówiły jedno, a sądy administracyjne orzekały coś przeciwnego. Doradcy podatkowi – szkoda ich nawet pytać, bo nie da się zrozumieć ich rekomendacji.

W sierpniu 2019 roku, po pięciu latach tego chaosu, Tomasz pomyślał: wystarczy.

I wtedy usłyszał o Malcie.

Malta – Blockchain Island, obietnica brzmiąca jak zbawienie

Malta ogłosiła się „Blockchain Island” w 2018 roku za rządów premiera Josepha Muscata. To nie było puste hasło marketingowe. Malta rzeczywiście przyjęła jako pierwsze państwo Unii Europejskiej kompleksowe prawo regulujące blockchain, kryptowaluty, ICO.

Czwartego lipca 2018 roku parlament maltański przyjął trzy przełomowe ustawy tworzące pierwszy w Europie kompleksowy ekosystem prawny dla krypto. Virtual Financial Assets Act. Malta Digital Innovation Authority Act. Innovative Technology Arrangements and Services Act.

Premier Muscat osobiście spotykał się z liderami branży krypto. We wrześniu 2018, w przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, ogłosił kryptowaluty „nieuniknioną przyszłością pieniądza”. Minister Silvio Schembri jeździł po konferencjach obiecując: przyjedźcie na Maltę, mamy najlepsze regulacje na świecie, jasne prawo, przyjazne władze.

Binance – największa giełda kryptowalut na świecie – ogłosiła przeniesienie operacji na Maltę. OKEx, BitBay, Crypto.com – wszyscy lecieli na Maltę.

Tomasz czytał to wszystko i myślał: jeśli działa dla Binance, zadziała dla mnie. Wreszcie ucieknę od polskiego chaosu podatkowego. Wreszcie będę miał stabilność.

Przeprowadzka – entuzjazm zderzający się z brutalną rzeczywistością

Tomasz podjął decyzję w sierpniu 2019. Przeprowadzi się na Maltę. Fizycznie. Wynajmie mieszkanie, zamelduje się, będzie maltańskim rezydentem podatkowym, będzie płacił według jasnych maltańskich zasad.

Malta: członek Unii Europejskiej. Tomasz jako obywatel polski może legalnie zamieszkać bez wiz. Swoboda przepływu osób. Wynajął mieszkanie przez internet – dwupokojowe, Sliema, tysiąc dwieście euro miesięcznie. Przeleciał we wrześniu 2019. Podpisał umowę. Zameldował się. Uzyskał maltański ID card. Złożył wniosek o certyfikat rezydencji podatkowej.

Czekał na nowe życie bez polskiego chaosu.

I wtedy wszystko zaczęło się sypać.

Bankowy koszmar: Malta też nie chce krypto

Pierwsza rzecz: konto bankowe. Bank of Valletta – największy maltański bank. Tomasz umówił się na spotkanie. Przyniósł dokumenty. Plan działalności: trading kryptowalut.

Sześć tygodni później: odmowa. „Thank you for your interest. Unfortunately, we are unable to proceed with your application.”

Ale jak to? Malta to Blockchain Island. Rząd krzyczy że Malta to raj dla krypto. Bank of Valletta powinien witać klientów krypto z otwartymi ramionami.

Prawda była brutalna. Bank of Valletta wprowadził już w listopadzie 2017 – rok przed kampanią Blockchain Island – politykę blokowania klientów przed transferowaniem środków do giełd kryptowalut. Ta polityka pozostała w mocy mimo rządowej kampanii.

BNF Bank – podobnie. HSBC Malta – transakcje blokowane bez ostrzeżenia. APS Bank – wyraźna polityka: „transfers from Virtual/Cryptocurrencies platforms are not accepted”.

Tomasz spędził trzy miesiące próbując otworzyć maltańskie konto. Bez rezultatu.

Znalazł w końcu litewską fintech firmę – Electronic Money Institution. Nie bank. Instytucja pieniądza elektronicznego. Brak gwarancji depozytów. Wyższe opłaty. Ale działało. Proces otwierania: kolejne dwa miesiące. Konto otwarte w styczniu 2020. Pięć miesięcy od przeprowadzki. Ale takie konto Tomasz mógł sobie założyć z Polski.

Absurd był bolesny. Malta promuje się jako Blockchain Island. Rząd obiecuje raj dla krypto. Premier spotyka się z CEO Binance. A maltańskie banki – wszystkie – odmawiają obsługi.

Binance nigdy tu nie był

W lutym 2020 – pięć miesięcy po przeprowadzce Tomasza – MFSA wydała oświadczenie: „Binance is not authorized to operate in Malta and never fell under MFSA regulatory oversight.”

Tomasz czytał to raz, drugi, trzeci. Nie mógł uwierzyć.

Binance – flagowy przykład sukcesu Blockchain Island – giełda fotografowana z premierem Muscatem – nigdy nie miała maltańskiej licencji. Nigdy nie aplikowała. Nigdy nie podlegała maltańskiemu nadzorowi.

Binance wykorzystał maltański okres przejściowy – rok działania bez autoryzacji rzekomo przygotowując wnioski – żeby prowadzić biznes bez nadzoru i promować się jako „działający z Malty”. CEO nazywał Maltę „duchową siedzibą”. Ale Binance nigdy nie zamierzał aplikować o licencję. Proces za rygorystyczny. Compliance za kosztowny.

Kiedy skończył się okres przejściowy, Binance po prostu przestał używać maltańskiego brandingu. Bez ogłoszenia. Bez wyjaśnienia.

SEC w 2023 ujawniła: Binance miał „apetyt na słaby lub nieistniejący nadzór”. Maltański nieuregulowany okres przejściowy dostarczył dokładnie tego.

Siedemdziesiąt procent – porażka

W kwietniu 2020 MFSA opublikowała statystyki: ze stu osiemdziesięciu firm, które w 2018 zgłosiły zamiar działania, tylko dwadzieścia sześć złożyło formalne wnioski licencyjne. Osiemdziesiąt dziewięć ogłosiło zaprzestanie działalności.

Do połowy 2022 – trzy lata po wejściu regulacji – Malta autoryzowała piętnaście dostawców usług VFA. Jedenaście faktycznie działało.

Egzaminy dla VFA Agents – obowiązkowych pośredników między firmami a regulatorem – wskaźnik oblanych sześćdziesiąt jeden procent. Praktycy krytykowali egzamin za skupianie się na proceduralnych drobiazgach zamiast merytorycznej wiedzy.

Korupcja i upadek

W grudniu 2019 – trzy miesiące po przeprowadzce Tomasza – premier Joseph Muscat, czempion Blockchain Island, podał się do dymisji po kryzysie związanym z morderstwem dziennikarki śledczej Daphne Caruana Galizia.

W maju 2024 Muscat został oskarżony o pranie pieniędzy, łapówkarstwo, korupcję i kierowanie organizacją przestępczą.

Organized Crime and Corruption Reporting Project nazwał go „Człowiekiem Roku w Zorganizowanej Przestępczości i Korupcji” za 2019.

FATF grey list

W czerwcu 2021 Financial Action Task Force umieściła Maltę na „szarej liście” jurysdykcji ze strategicznymi brakami w zwalczaniu prania pieniędzy. Malta stała się pierwszym państwem UE z tym określeniem.

Raporty: ponad sześćdziesiąt miliardów euro w kryptowalutach przeszło przez Maltę bez odpowiedniego nadzoru.

Malta została usunięta z listy w czerwcu 2022, ale szkoda reputacyjna pozostała.

Podwójne opodatkowanie – drugi cios

Tomasz miał rodzinę w Polsce. Żona, dwoje dzieci. Nie mogli się przeprowadzić – żona pracowała, dzieci chodziły do szkoły. Tomasz latał między Maltą a Polską. Co dwa, trzy tygodnie wracał.

Polski urząd skarbowy w marcu 2022: „W 2020 roku pana żona i dzieci przebywały w Polsce. Stanowimy, że centrum pana interesów życiowych znajdowało się w Polsce. Jest pan zobowiązany do złożenia zeznania podatkowego w Polsce.”

Polska i Malta mają umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Tiebreaker rules. Gdzie ma bliższe powiązania osobiste i ekonomiczne? Żona i dzieci w Polsce. Polska wygrała.

Tomasz był polskim rezydentem podatkowym mimo maltańskiego certyfikatu. Musiał złożyć zeznanie w Polsce. Zapłacić polski podatek.

Gorzej niż w Polsce: maltańskie podatki dla traderów

I wtedy Tomasz odkrył coś, co powinien sprawdzić przed przeprowadzką.

Maltańskie guidance notes, które tak go zachwyciły – trading kryptowalutami jako business income – brzmiały dobrze. Ale nie sprawdził szczegółów opodatkowania. W teorii miało nie być podatków dla rezydentów podatkowych Malty w trybie resident non domicilled.

Trading jako działalność gospodarcza w Polsce: dziewiętnaście procent od zysku. Koniec. Proste.

Trading jako business income na Malcie: trzydzieści pięć procent CIT. Trzydzieści pięć. Nie dziewiętnaście.

Okazuje się opodatkowanie w trybie resident non domicilled nie dotyczy działalności gospodarczej prowadzonej na Malcie, w tym tradingu krytowalut. Teoretycznie w odniesieniu do działalności gospodarczej Malta oferowała system tax refunds pozwalający obniżyć efektywną stawkę do pięciu procent. Ale to wymagało założenia spółki maltańskiej, funkcjonowania przez tę spółkę, wypłacania dywidend, systemu zwrotów. Skomplikowane. Kosztowne. Wymagające maltańskiej substancji – biuro, personel, lokalna księgowość, audyt.

Dla kogoś jak Tomasz – indywidualny trader, kilkadziesiąt transakcji dziennie, operujący z laptopa – maltański system był bardziej skomplikowany i potencjalnie droższy niż polski.

Polska: dziewiętnaście procent, formularz PIT-38, koniec.

Malta: trzydzieści pięć procent, albo system zwrotów wymagający spółki i infrastruktury kosztującej dziesiątki tysięcy euro rocznie.

Tomasz uciekł z Polski od niestabilności podatkowej. Znalazł na Malcie wyższą stawkę i większe komplikacje. Plus banki blokujące krypto. Plus grey-listing.

Powrót: czasem diabeł którego znasz jest lepszy

Tomasz wrócił do Polski w 2022. Zamknął maltańskie konto. Zakończył rezydencję.

Lekcja była bolesna ale jasna: regulacje same w sobie nie tworzą sukcesu. Malta miała ambitne prawo blockchain. Nie miała współpracy banków. Nie miała politycznej stabilności. Jej marketing nie był uczciwy. I dla indywidualnych traderów miała wyższe podatki niż Polska.

Historia Blockchain Island to opowieść o tym jak rząd może promować wizję, której własny sektor bankowy nie wspiera. Jak największe firmy mogą wykorzystywać słabe regulacje bez zamiaru compliance. Jak korupcja niszczy wiarygodność nawet dobrze zaprojektowanych ram prawnych.

MiCA w 2024-2025 daje Malcie drugą szansę. „Blockchain Island” jako brand został cicho wycofany, zastąpiony „doświadczoną europejską jurysdykcją krypto”. Bardziej skromne. Bardziej realistyczne.

Dla Tomasza lekcja była prosta: nie wierz obietnicom Blockchain Island, jeśli banki na tej wyspie nie chcą twojego biznesu. I sprawdź faktyczne stawki podatkowe zanim przeprowadzisz się uciekając od polskiego chaosu – bo czasem diabeł którego znasz jest tańszy niż raj który cię nie chce.

Inny artykuł na podobny temat

The Bitcoin Bubble: El Salvador’s Cautionary Tale

The Bitcoin Bubble: El Salvador’s Cautionary Tale